Ostatnia aktualizacja: 2010-07-23

Pazerność i chciwość straszliwie ukarana

Do udostępnienia poniższych tekstów nie stosuje się zasad licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0.

Marek Mądrzejewski: Naszym gościem jest Waldemar Pawlak, Wicepremier, Minister Gospodarki, Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Przez takie złe informacje gospodarcze z trudem przebijają się lepsze. Chociaż nie wiem właściwie, jak to interpretować. Po wrześniu obliczono, że deficyt budżetu wynosi 4,5 miliarda, na ten rok zaplanowano 16,7. To to jest dobra informacja czy zła? Co się będzie działo do końca roku?

Waldemar Pawlak: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu. Polska gospodarka jest w dobrej kondycji, rozwija się dynamicznie na tle tych problemów, które w tej chwili widzimy w tych globalnych relacjach i szczególnie kryzys instytucji finansowych za oceanem. Widać w naszej gospodarce sporo takich solidnych miejsc, gdzie ten rozwój jest bardzo dobry i realizacja deficytu budżetowego świadczy o tym, że być może dochody są na wyższym poziomie, a na pewno ta praktyka taka coroczna pokazuje, że finisz z wydatkami jest robiony w ostatnich miesiącach, szczególnie w ostatnim kwartale.

M.M.: Panie premierze, obok Jacka Rostowskiego pan jest chyba najzagorzalszym zwolennikiem takiej tezy, że amerykański kryzys nam specjalnie nie grozi. Na czym opiera pan swoje przeświadczenie?

W.P.: Polska gospodarka, a szczególnie polskie instytucje finansowe nie są powiązane, a w szczególności nie są zaangażowane w te bardzo ryzykowne instrumenty finansowe, które stały się przyczyną w tej chwili krachu wielu instytucji finansowych, szczególnie tych, które przepakowywały ryzyko w często bardzo wymyślne instrumenty i doprowadziły do tego, że ta pazerność i chciwość została strasznie ukarana. W moim przekonaniu bardzo ważne jest, żebyśmy właśnie zwracali uwagę na takie rzeczy fundamentalne, podstawowe, na te obszary gospodarki, gdzie jest ta podstawowa wytwórczość, bo tam jest wartość dodana, tam się tworzy dobrobyt. I to jest też taka, no, ostra lekcja, że wartość dodana, lepsze perspektywy mogą bazować na pracy, bo różnego rodzaju decyzje o charakterze redystrybucji czy to w finansach, czy w handlu nie są taką twardą bazą.

M.M.: Zwłaszcza jeśli wejdzie się w ten świat wirtualnych operacji kreowania pieniądza i tak dalej, i tak dalej.

W.P.: No, mamy także ważny moment w historii światowej ekonomii, można tak najogólniej powiedzieć, że skończył się neoliberalizm i wróciliśmy do takiej racjonalności, gdzie udział instytucji państwa też jest i akceptowany, i paradoksalnie bardzo pożądany, bo w tej chwili okazało się, że w poniedziałek, kiedy plan ratunkowy dla sektora bankowego został odrzucony przez Izbę Reprezentantów, na giełdzie były niespotykane spadki, czyli rynki finansowe bardzo oczekują zaangażowania instytucji publicznych, państwowych w ten proces ratowania. W prasie amerykańskiej nawet się pojawiły takie opinie, że to jest przykład, gdzie zyski się prywatyzuje, a straty nacjonalizuje....

M.M.: No tak, tak.

W.P.: I zdaje się, że w tej chwili trzeba przywrócić także taki porządek, że na rynkach finansowych, w gospodarce obowiązują bardziej przejrzyste reguły gry, żeby nie było takiej sytuacji, że z jednej strony szefowie takich korporacji doprowadzają je do upadku, a z drugiej strony dostają jakieś kosmiczne odprawy.

M.M.: Na przykład. Te komentarze są dwojakiego rodzaju, bo z jednej strony podkreślają to, o czym pan premier powiedział, mówiąc też o pewnej niesprawiedliwości, która zdarzyłaby się w przypadku realizacji w pierwotnej wersji tego planu Paulsona, niesprawiedliwości wobec tych Amerykanów, którzy Bogu ducha są winni, nie uczestniczyli ani w tym procesie brania kredytów, ani nie są właścicielami czy dyrektorami w wielkich bankach.

A z drugiej strony komentatorzy mówią o tym, że politycy – i to ci i w Białym Domu, i w Kongresie – nie zdali egzaminu, że jakby nie dojrzeli do tej sytuacji i nakłaniają do opracowania jakiegoś nowego planu. Unia Europejska podobnie zawiedziona jest odrzuceniem tych propozycji Paulsona.

Coś musi się zdarzyć. To właściwie na co czekamy? Co jest tutaj możliwe, jeżeli idzie o zaradzenie temu postępującemu procesowi? No bo warto uświadomić sobie, że na przykład Irlandia już weszła w cień recesji.

W.P.: Ale takie zdarzenia, może nie na taką skalę, na mniejszą, ale o podobnym charakterze zdarzały się i nawet w naszej prasie, a także w prasie amerykańskiej są bardzo ciekawe odniesienia do procesu ratowania instytucji finansowych, na przykład przez Szwecję czy Japonię, gdzie istotą tych planów ratunkowych było takie proste rozstrzygnięcie, że skoro akcjonariusze nie dopilnowali zarządów, nie dopilnowali rad nadzorczych, to tracą swoje akcje, one są przejmowane przez państwo, instytucje są ratowane, ale są też proste rozstrzygnięcia, że zarządy, które doprowadziły do takiej sytuacji, tracą pracę i nie dostają żadnych złotych spadochronów, czyli tych wielkich odpraw, jest po prostu...

M.M.: Sarkozy zdaje się w tym kierunku chce pójść i oczekuje tego rodzaju ustawy, która te odprawy by ukróciła.

W.P.: Tak. I myślę, że na tym tle trzeba zwrócić też uwagę, że Unia Europejska jest przestrzenią gospodarczą o większej stabilności. Może czasami narzekamy czy czasami mamy poczucie, że Unia Europejska nie bywała czy nie potrafiła być tak dynamiczna jak Stany Zjednoczone, ale można powiedzieć, że przy większym ryzyku, przy większej takiej chciwości trzeba brać pod uwagę też i bardziej dramatyczne konsekwencje w przypadku pomyłki.

W Unii Europejskiej gospodarka, a szczególnie te wszystkie obszary, które dotyczą instrumentów finansowych, są bardziej regulowane i przyjmuje się inną trochę zasadę, że dopuszczenie do handlu może dotyczyć tylko instrumentów, które są precyzyjnie zdefiniowane, a więc też jest oszacowane ryzyko i konsekwencje ich stosowania. W tym obszarze anglosaskim przyjmowano odwrotne podejście, to znaczy jeżeli coś nie jest regulowane, to można wymyśleć każdą złożoną konstrukcję i ją stosować. Jak widać, doprowadziło to do nieoczekiwanych i nieprzewidywalnych konsekwencji, bo myślę, że obok tych turbulencji w finansach trzeba będzie brać pod uwagę duże przegrupowanie w gospodarce globalnej, bo niektóre ośrodki gospodarcze, szczególnie związane z rynkami finansowymi, bardzo stracą na pozycji w tych realiach globalnych. I wniosek dla Polski jest taki, żeby nie tyle może rzucać się na bardzo ryzykowne i niebezpieczne wody, co szukać obiecujących, ale jednak pewniejszych ścieżek rozwoju.

M.M.: Skutek może być i taki, że w pewnej, no, zdeformowanej postaci zostanie zrealizowana obietnica wyborcza Donalda Tuska: Polacy wrócą z Wysp. Irlandia na przykład chce się pozbyć tysięcy imigrantów, nawiasem mówiąc za pieniądze z budżetu Unii, nawiasem mówiąc chcąc wręcz im zapłacić za to, że opuszczą Irlandię.

W.P.: To jest też szansa, żebyśmy budując dobre miejsca pracy, pozyskali ludzi, którzy mają doświadczenie też w tej perspektywie międzynarodowej, znają realia Irlandii, Wielkiej Brytanii, mają tam kontakty i mogą być tutaj w Polsce bardzo dobrymi i dobrze zorganizowanymi przedsiębiorcami czy pracownikami.

Powiem o takim bardzo ciekawym i prostym przykładzie – niedawno w Tychach otworzona została linia montowania Forda K. To jest taki ciekawy projekt, że na wspólnym podwoziu i podzespołach i Ford, i Fiat budują samochody mniejszego formatu. I powiedziano mi właśnie, że tu, na tej linii pracują ludzie, którzy wrócili z Irlandii. I to jest myślę, że dobry znak, jeżeli rozwijamy w Polsce inwestycje, gdzie są dobre miejsca pracy, gdzie ludzie mogą znaleźć dobrą pracę.

W zeszłym tygodniu na rządzie przyjęliśmy pierwszy raz taki plan i program wspierania kluczowych inwestycji, który zarówno wspiera inwestycje zagraniczne, jak i inwestorów krajowych. Po raz pierwszy od 30 lat doprowadziliśmy do wyrównania szans. Jeżeli inwestor krajowy, polski kapitał będzie inwestował w wiodące, takie bardzo perspektywiczne, rozwojowe obszary przemysłu, wytwórczości czy usług, to może liczyć na wsparcie tej inwestycji, tak jak inwestorzy zagraniczni.

M.M.: A propos posiedzeń rządu – wczoraj przyjął rząd tę ustawę o emeryturach pomostowych. To już mniej więcej wiemy, na czym polega. Ale przyjął też projekt ustawy o KRUS–ie. Jaka jest istota tego projektu?

W.P.: Ponieważ były kontrowersje przy niektórych rozwiązaniach dotyczących promocji dodatkowego zatrudnienia, to odpuściliśmy te zmiany i skupiliśmy się głównie na tym, co było taką solą w oku wielu środowisk, szczególnie media tutaj bardzo ostro argumentowały. Chodzi o to, aby zróżnicować składkę, aby ta składka uwzględniała, że przy tych małych gospodarstwach, gdzie przychody są mniejsze, wsparcie budżetu było na wyższym poziomie i tym samym składka niższa, natomiast w tych przypadkach, gdzie gospodarstwo jest duże, możemy sobie pozwolić na mniejsze wsparcie z budżetu i wtedy składka jest odpowiednio wyższa. To jest to kluczowe rozwiązanie, które dotyczy tej sprawy.

I chcę w tym miejscu powiedzieć, że przez wiele miesięcy zupełnie bez potrzeby toczono takie spory, żeby tak perfekcyjnie ten projekt przygotować. Ważne jest, żebyśmy pracowali nad postępem, żeby poprawiać sytuację, a nie przykładać się aż tak bardzo dramatycznie do tego, że musi być w każdej sprawie perfekcyjnie.

M.M.: I przy okazji nie rozbić koalicji. Waldemar Pawlak, Wicepremier...

W.P.: I idziemy do przodu.

M.M.: i Minister Gospodarki, Prezes PSL był naszym gościem.

W.P.: Dziękuję bardzo.

M.M.: Dziękujemy.

 

 posłuchaj wywiadu

Copyright © Polskie Radio Jedynka