Marek Mądrzejewski: Waldemar Pawlak, Wicepremier, Minister Gospodarki, Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. Witamy serdecznie.
Waldemar Pawlak: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.
M.M.: Co pan sądzi, panie premierze, o propozycji prezydenta, aby urządzić referendum w związku z perspektywą prywatyzacji służby zdrowia?
W.P.: Myślę, że na pewno warto rozmawiać o rozwiązaniach, które są przyjmowane w ochronie zdrowia, warto też spojrzeć jednak na tę dzisiejszą rzeczywistość, że mamy mieszaną własność, jeżeli chodzi o ochronę zdrowia. Tu najlepszym przykładem, taką ilustracją, jak skutkuje dobre poukładanie różnych form własności, mogą być szkoły wyższe, gdzie mamy i szkoły publiczne i nie były one w żadnej mierze ani niszczone, ani likwidowane, są i powstało wiele szkół prywatnych, ale są też szkoły o charakterze społecznym, gdzie różnego rodzaju stowarzyszenia i środowiska prowadzą szkoły. I wydaje się, że w ochronie zdrowia zaczyna występować podobny model. I dzisiaj potrzebna jest dyskusja o tym, jakie są najlepsze rozwiązania, natomiast trudno sobie wyobrazić taką sytuację, żebyśmy teraz pytali, czy w ogóle mogą być prywatne zakłady opieki zdrowotnej.
M.M.: Ale taka dyskusja, która poprzedzałaby referendum, byłaby rzeczywiście szansą na poważną debatę publiczną w sprawie bardzo istotnej.
W.P.: Ale to pytanie, jak tutaj sformułować to zagadnienie, bo czy to będzie takie sformułowanie, czy pozostawić wszystkie państwowe szpitale, czyli zostawić tę obecną sytuację, czy też... Tutaj zresztą w tych planach nie ma mowy o prywatyzacji, tylko o przekształceniu w formę bardziej sprawną w zarządzaniu, to znaczy spółki. I część samorządów już te szpitale przekształciła w spółki. Ja myślę, że bardziej praktyczna byłaby rozmowa o tym, jak tę ochronę zdrowia dobrze poukładać, niż w tej chwili próba takiego jednoznacznego zaszufladkowania, że w ochronie zdrowia to będzie tylko sektor państwowy. To się pewnie już dzisiaj ani nie da zrobić, ani chyba nie ma w ogóle takiej potrzeby, bo to by oznaczało, że niezależnie od tego, jakie są potrzeby i jakie są realia, wszystko ma być zaszufladkowane do jednej formy.
M.M.: Ale to ma być dyskusja, z której na przykład te przysłowiowe już sprzątaczki, jak to pozwolił sobie powiedzieć pan Krzysztof Bukiel, mają być wykluczone?
W.P.: Nie, tu wszyscy uczestniczą. Ja nie bardzo rozumiem aluzji pana Bukiela do sprzątaczek, bo wszyscy mają prawo dyskutować, bo każdy w różnych sytuacjach życiowych znajduje się bliżej lub dalej ochrony zdrowia i potrzebuje pomocy, potrzebuje też sprawnego systemu, który działa, kiedy człowiek choruje czy ma potrzebę przeprowadzić operację, to nie będzie czekał tylko dlatego, że są kolejki na przykład w państwowym systemie, potrzebuje sprawnego i skutecznego, działającego systemu.
M.M.: Wczoraj panowie, to znaczy premier i pan, zapowiedzieli ofensywę ustawodawczą w sejmie, 140 projektów. Premier Tusk powiedział dokładnie tak: „Spotkają się ze sobą efekty pracy rządu, sejmowej komisji „Przyjazne Państwo” oraz dwóch klubów koalicyjnych”. Jaki wkład w te projekty ma PSL?
W.P.: PSL poprzez funkcjonowanie w trzech resortach – w gospodarce, rolnictwie i sprawach społecznych – w wielu tych obszarach bardzo praktyczne przedstawia propozycje zmian. Ja chcę w tym miejscu przekazać taką może najbardziej ogólną formułę, która jest związana z przygotowywaniem „polskiej strategii lizbońskiej”, to jest Krajowy Program Reform na lata 2008–2011, i w tym programie skupiamy się na trzech obszarach: aktywne społeczeństwo, innowacyjna gospodarka i sprawne instytucje. Bardzo ważne jest, żebyśmy w tym obszarze, kiedy mówimy o aktywnym społeczeństwie, zwrócili uwagę na potrzebę wprowadzania rozwiązań, które przy tym procesie dłuższego życia Europejczyków i także dłuższego życia Polaków stwarzają warunki do tego, aby ludzie aktywnie mogli uczestniczyć w życiu zawodowym, społecznym, mogli cieszyć się dobrym zdrowiem. I w tym obszarze realizujemy, chociażby tutaj pani minister Fedak przeprowadziła ostatnio po wielomiesięcznych konsultacjach ustawę o emeryturach pomostowych, to, co przez 10 lat różne rządy nie były w stanie sfinalizować. Pani minister Fedak skutecznie przeprowadziła, dzięki współpracy z pracodawcami, ze związkami zawodowymi udało się zrobić. Jeśli chodzi o obszar...
M.M.: Nie boi się pan, nawiasem mówiąc, jej skuteczności, zważywszy na to, że będzie kontrkandydatem do fotela prezesa PSL–u?
W.P.: No, słyszę te hasła i myślę, że bardzo dobrze, że w PSL–u jest rywalizacja na wysokim poziomie i ludzie, którzy mają ambicje, podejmują takie wyzwania, choć z rozmowy z panią Jolantą Fedak... rozmawialiśmy także i na ten temat i ona też wspominała, że na razie nie ma takich pomysłów, to raczej są...
M.M.: Może poświęci się dla dobra demokracji wewnątrzpartyjnej, bo musi być jakiś kontrkandydat.
W.P.: To by było, myślę, że bardzo dobre rozwiązanie, gdyby ministrowie też zauczestniczyli w tym procesie wyborczym, bo dzięki temu przyjeżdżający na kongres PSL–u delegaci mieliby bardzo szerokie spektrum wyboru.
M.M.: Panie premierze, wczoraj Donald Tusk mówił o pewnym konkrecie. Może pan nam go przybliży. Powiedział o tych zmianach polegających na likwidacji barier biurokratycznych i powiedział o tym, że na przykład dotyczyć one będą faktycznego uwłaszczenia gruntów rolnych. I słowa (dosłownie cytuję): „Właściciel gruntu rolnego sam będzie decydował o jego przeznaczeniu, wystarczać będzie jedynie zawiadomienie o decyzji”. O co chodzi?
W.P.: Chodzi tu konkretnie o te rozwiązania, które dotyczą możliwości zabudowy gruntów. I te propozycje zmierzają do takich rozwiązań, aby w granicach miast wszystkie grunty mogły być przez właściciela swobodnie dysponowane, dzięki temu zwiększy się dostępność gruntów pod zabudowę mieszkaniową. Natomiast na terenach pozamiejskich grunty od czwartej, piątej, szóstej klasy też mogły być swobodnie przez właściciela przeznaczane na przykład na działki rekreacyjne czy też na budowę domu. To pozwoli na znaczne zwiększenie dostępności gruntów pod zabudowę, a z kolei właścicielom ułatwi życie, bo nie będą musieli prowadzić długiego procesu odralniania, a szczególnie jeżeli chodzi o te gleby słabsze. I nie ma to dzisiaj takiego wielkiego znaczenia z punktu widzenia samej produkcji rolnej, natomiast może mieć duże znaczenie dla wielu ludzi, którzy chcą mieć domek z działką, z większą działką, chcą mieszkać blisko natury. I myślę, że to będzie bardzo dobrze udostępniało możliwości skorzystania z tych rozwiązań.
W tym miejscu warto też zwrócić uwagę na propozycję pana ministra Sawickiego, który mówi o potrzebie uproszczenia polityki rolnej w Unii Europejskiej, tak żebyśmy mówili o dotacjach do powierzchni, żeby odejść od tych wszystkich skomplikowanych różnych, złożonych programów, projektów, aby dotacja była ukierunkowana na powierzchnię gospodarstwa może z komponentami społecznymi przy małych gospodarstwach czy też komponentami (...).
M.M.: Że mniejsi dostaliby więcej.
W.P.: Może byłaby taka formuła, że część składki byłaby związana bezpośrednio z osobą, a najbardziej znacząca część dotyczyłaby powierzchni gospodarstwa. Wtedy sam wniosek miałby po prostu formę jednej kartki papieru bez niepotrzebnych mapek, załączników i różnych innych biurokratycznych wynalazków. Dzięki temu można by było więcej środków przeznaczyć na rolnictwo, a zaoszczędzić na administrowaniu i na biurokracji.
M.M.: Pan jest jednym z tych ministrów, który mówi, że kryzys nam nie grozi, aczkolwiek Europa przygotowuje się do odparcia tego kryzysu. Jedną z dróg jest gwarantowanie lokat w bankach i przywódcy unijni podjęli taką decyzję o gwarantowaniu wkładów do 50 tysięcy euro. Jak w tym znajduje się Polska?
W.P.: Polska też zadeklarowała podwyższenie granicy gwarantowanych wkładów do 50 tysięcy euro. Minister finansów, pan minister Rostowski, wczoraj uczestniczył w Komitecie Ministrów Finansów (...) i tam podjęto decyzję, żeby nie było takiej licytacji między krajami europejskimi, że we wszystkich krajach europejskich ten poziom gwarantowanych depozytów będzie na wysokości 50 tysięcy euro. Chcę podkreślić, że dzisiaj mamy taką sytuację, że te depozyty gwarantowane w stu procentach do jednego tysiąca euro, dotyczy to około 20 milionów ludzi, między tysiąc a 22,5 tysiąca około 8 milionów ludzi, a powyżej 22 tysięcy euro jest około 700 tysięcy depozytariuszy. W tych okolicznościach, jeżeli podwyższymy do 50 tysięcy euro, można mówić, że praktycznie 100% depozytariuszy będzie miało w pełni zabezpieczone swoje oszczędności, a ci, którzy mają powyżej 50 tysięcy euro, to w zasadzie chyba powinni wiedzieć, jak też chronić swoje oszczędności. I nie sądzę, żeby mieli z tym problemy.
M.M.: Panie premierze, króciutko jeszcze jedno pytanie. Dzisiejsza Rzeczpospolita pisze, że sytuacja na parkiecie jest tak trudna, iż minister skarbu postanowił odłożyć publiczną ofertę wielkiej Grupy Energetycznej ENEI. Jak dowiedziała się Rzeczpospolita, szef resortu Aleksander Grad może jeszcze dziś ogłosić tę decyzję. Wie pan coś na ten temat?
W.P.: Wczoraj wspominał minister Grad w takiej prywatnej rozmowie o tym poglądzie. Wydaje się to w obecnych realiach rozsądne, bo jeżeli na giełdzie jest słaba koniunktura, to nie ma sensu za niewielkie czy znacznie poniżej realnej wartości kwoty sprzedawać akcji takich firm energetycznych, które mają kluczowe znaczenie dla gospodarki. I w tym kontekście widać, że w obecnych realiach trzeba szukać może inwestorów strategicznych i inwestorów branżowych, którzy zapłacą dużo lepsze pieniądze i pozwolą rozwijać te firmy w taki sposób, żeby było to z korzyścią dla gospodarki. Zresztą ten proces dotyczy wszystkich firm, gdzie potrzeba w tej chwili kapitału. W tych okolicznościach musimy się rozglądać także za innymi formami, nie tylko za giełdą.
M.M.: Dziękuję bardzo. Waldemar Pawlak, Wicepremier i Minister Gospodarki, był naszym gościem.
W.P.: Dziękuję panu, dziękuję państwu.
Rozmawiał Marek Mądrzejewski

posłuchaj wywiadu