Marcin Musiał: – Nie wszyscy przedsiębiorcy, którzy drogą elektroniczną rozliczają się z ZUS, będą musieli po 21 lipca posiadać bezpieczny e-podpis?
Dariusz Bogdan, wiceminister gospodarki: – Zainteresowanie firm bezpiecznym podpisem elektronicznym jest coraz większe, rośnie także dynamika jego sprzedaży. Mimo to istnieje ryzyko, że nie wszyscy przedsiębiorcy zdążą się w niego zaopatrzyć przed 21 lipca br. Dlatego przygotowaliśmy projekt nowelizacji ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne.
Zgodnie z nim, ważność certyfikatów wydanych przez ZUS przed 21 lipca 2008 r. zostanie utrzymana do chwili ich wygaśnięcia. Do tego czasu przedsiębiorcy nadal będą mogli się nimi posługiwać. Potem jednak będą musieli nabyć bezpieczny podpis elektroniczny, bo po 21 lipca ZUS przestanie wydawać niekwalifikowane certyfikaty. Pozwoli to płynnie przejść z podpisu certyfikatem niekwalifikowanym stosowanym dotychczas na bezpieczny podpis elektroniczny. Projekt zmiany ustawy zostanie zgłoszony na najbliższym posiedzeniu Sejmu.
– Premier Tusk wyraził zdziwienie, że tylko trzy firmy oferują kwalifikowane certyfikaty do bezpiecznego podpisu elektronicznego, stąd uzyskanie podpisu kosztuje przedsiębiorcę ponad 300 zł. Resort ograniczył liczbę firm, które mogą działać na rynku?
– Nie, Ministerstwo Gospodarki w żaden sposób nie ograniczało, nie ogranicza i nie będzie ograniczać dostępu do rynku. Wprost przeciwnie każdy, kto spełni warunki określone w ustawie o podpisie elektronicznym, może świadczyć takie usługi. Sam jestem zdziwiony, że tych firm jest tak mało. Musimy jednak pamiętać, że wydawanie certyfikatów to działalność o charakterze komercyjnym. Niewielkie zainteresowanie firm tą działalnością wynika zapewne z małej liczby usług, do których użyć można bezpiecznego podpisu elektronicznego. Wraz z poszerzeniem ich zakresu, wzrośnie również liczba firm sprzedających bezpieczny e-podpis, a co za tym idzie konkurencja na rynku. W efekcie kwalifikowany podpis może być tańszy.
– Na jakim etapie są prace nad nowelizacją ustawy o podpisie elektronicznym, jakie rozwiązania są planowane?
– Projekt do końca maja, maksymalnie do połowy czerwca, zostanie skierowany do konsultacji międzyresortowych i społecznych. Zależy nam na tym, aby wszystkie zainteresowane resorty, przedsiębiorcy oraz branża IT mogły aktywnie uczestniczyć w przygotowaniu tych zmian.
Naszym celem jest upowszechnienie usług z użyciem e-podpisu. Dlatego chcemy wprowadzić kilka rodzajów podpisu elektronicznego. Po pierwsze, byłaby to „pieczęć elektroniczna”, czyli podpis o charakterze grupowym. Potrzebę takiego rozwiązania często zgłaszają przedsiębiorcy. Bezpieczny podpis ze względu na wymogi dotyczące certyfikatów kwalifikowanych wydawany jest wyłącznie osobom fizycznym, a pieczęć wydawana byłaby osobom prawnym.
Zamierzamy też wprowadzić prosty i tani podpis, który służyłby wyłącznie do autoryzacji kontaktów administracyjnych między obywatelem a urzędem. Kolejna propozycja to tzw. zaawansowany podpis elektroniczny będący pośrednim rozwiązaniem pomiędzy podpisem kwalifikowanym a niekwalifikowanym.
Natomiast bezpieczny podpis elektroniczny mógłby być narzędziem uniwersalnym, używanym w każdym przypadku, zwłaszcza w procedurach transgranicznych. W ten sposób wprowadzone zostanie szersze spektrum podpisów elektronicznych, których zastosowanie będzie adekwatne do potrzeb, przy zachowaniu różnych poziomów bezpieczeństwa i skutków prawnych.
– Ministerstwo Gospodarki powraca do pomysłu stworzenia Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. O tym mówi się przynajmniej tak samo długo, jak o jednym okienku. Zresztą jedno z drugim jest powiązane. Czy tę koncepcję w końcu uda się zrealizować?
– CEIDG będzie kluczowym elementem realizacji idei tzw. Zero Okienka. Aktualnie pracujemy nad studium wykonalności tego projektu. Mam nadzieję, że pierwsze efekty będą widoczne pod koniec przyszłego roku. Bez wychodzenia z domu będzie można załatwić sprawy, z którymi dziś trzeba pofatygować się do kilku urzędów. Chcielibyśmy, aby przy użyciu bezpiecznego podpisu elektronicznego można było bezpłatnie założyć firmę. Dziś rejestracja w tradycyjny sposób kosztuje 100 zł.
– Ministerstwo Finansów jest przeciwne, by w przypadku „rzeczywistego”, a nie elektronicznego jednego okienka, dane dotyczące podatników przetwarzały gminy. Jak jest w tym przypadku?
– Wszystkie dane będą wchodziły przez jeden system informatyczny, ale potem będą przekazywane odpowiednim instytucjom: urzędom skarbowym, ZUS, GUS, gminom, itp. Dane o podatnikach będą w zasobach urzędów skarbowych. MF nie protestuje przeciw takiemu rozwiązaniu.
– Polska jest na szarym końcu Unii w dziedzinie handlu i usług internetowych. Czy resort gospodarki ma pomysł na pobudzenie w tej dziedzinie?
– Polacy wykorzystują Internet przede wszystkim do zdobywania i wymiany informacji. Transakcji internetowych w Polsce jest znacznie mniej niż w innych krajach UE i są w głównej mierze realizowane przez banki. Na przeszkodzie stoją zarówno bariery technologiczne – zaledwie 8 proc. obywateli ma dostęp do szerokopasmowego Internetu - jak i mentalne. Polacy postrzegają Internet jako przestrzeń, która nie jest bezpieczna. Chcemy to zmienić. Przygotowaliśmy program wsparcia elektronicznego handlu i usług na lata 2008–2010. Przewiduje on stworzenie portali, które udostępnią standardy bezpieczeństwa i jakości w dziedzinie e-handlu i e-usług. Ich budową zajmie się konsorcjum jednostek badawczo-rozwojowych, podległych resortowi gospodarki. Planujemy też wprowadzenie, w powiązaniu z programem 50+, bonu na zakup komputera dla osób, które go nie posiadają, a chcą się dokształcać i pozostać aktywne zawodowo. Drugim elementem wsparcia dla tych osób, byłyby szkolenia z posługiwania się komputerem. Bardzo zależy nam na współpracy w tym zakresie z firmami z branży IT. Dlatego cieszy nas zainteresowanie wiodących koncernów komputerowych tym projektem.
Chcemy też ułatwić przekazywanie komputerów niewykorzystywanych już w urzędach do instytucji, które ich potrzebują m.in. domów dziecka, szkół, ośrodków wychowawczych. Czas „życia” takich urządzeń w urzędach to ok. 3 lata. Choć są ciągle sprawne z punktu widzenia technicznego, to jednak już bezużyteczne ze względu na nowe narzędzia informatyczne wykorzystywane w urzędach. Ponadto będziemy starać się też, aby w szkołach w małych miejscowościach pracownie informatyczne były wykorzystywane nie tylko podczas lekcji, ale także po nich.